
Dług górowskiego szpitala, wynoszący ok. 42 mln zł, od dawna przekracza już budżet powiatu, który jest jego organem założycielskim. Jednak samorządowcy nie zasypują gruszek w popiele i starają się o oddłużenie placówki w ramach rządowego „planu B”. Istnieje realna szansa, że jeszcze w tym roku, po załatwieniu wszelkich kwestii formalnych, wniosek trafi do wojewody dolnośląskiego. Dzięki temu rządowe pieniądze mogą znaleźć się na koncie powiatu górowskiego wiosną przyszłego roku.
– Kiedy w 2007 roku poręczaliśmy kredyt dla szpitala opozycja nie zostawiła na nas suchej nitki. Tymczasem okazało się, że warto było to zrobić, bo w związku z wejściem w życie w tym roku nowej ustawy o finansach publicznych, warunkiem udzielenia dotacji samorządom jest tzw. udział własny w wysokości 20 %. W przypadku naszego szpitala nie będzie z tym problemu – wyjaśnia Beata Pona, starosta górowska.
W grudniu 2009 roku władze starostwa złożyły w Banku Gospodarstwa Krajowego wniosek wejścia do programu „Wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w działaniach stabilizujących system ochrony zdrowia”. W zamian za przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego, powiat uzyska dotację na spłatę zobowiązań publicznoprawnych, czyli np. wobec ZUS i urzędów skarbowych. Według stanu na 31 grudnia 2008 roku to 22.728.172 zł.
– Ostateczna kwota dotacji zostanie ustalona po przedstawieniu bilansu zamknięcia likwidacji SPZOZ. Pieniądze wpłyną na konto powiatu po likwidacji szpitala, czyli zgodnie z przyjętą uchwałą do końca kwietnia przyszłego roku – dodaje B. Pona.
Aktualnie wniosek górowskiego starostwa jest analizowany przez NFZ, następnie oceni go BGK. Istnieje realna szansa, że obie opinie włączone zostaną do wniosku do wojewody dolnośląskiego jeszcze w tym roku.
– Pani starosta za wcześnie odtrąbiła sukces. Wniosek nie został jeszcze zweryfikowany przez BGK. Nie wiadomo, jaka będzie jego ocena, bo bank bada nie tylko kondycję samego szpitala, ale także powiatu. Poza tym nadal uważam, że zaciągnięcie 12 mln zł kredytu dla SP ZOZ-u było błędem. Spłacić trzeba będzie dwa razy tyle, a zablokowaliśmy wszystkie większe inwestycje na najbliższe kilkadziesiąt lat. Unia nam nie pomoże, jeśli nie będziemy mieć środków własnych. Trzeba było dużo wcześniej postawić szpital w stan likwidacji i nie zaciągać kredytu. Wkład własny mogliśmy uruchomić w każdej chwili – dodaje łyżkę dziegciu do tych dobrych informacji Marek Hołtra, opozycyjny radny powiatowy.
(mach)
Dodaj artykuł do: