
Wszystko wskazuje na to, że dyrektor Zespołu Szkół Elektroniczno-Telekomunikacyjnych w Lesznie Mirosław Matuszewski straci swoje stanowisko.
Wszystko przez feralną pomyłkę z terminem części praktycznej egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe na technika elektronika.
Okręgowe komisje egzaminacyjne w porozumieniu z centralną komisją w Warszawie zdecydowały o powtórce egzaminu. Rzecz dotyczyła kilku tysięcy uczniów w Polsce. odbył się on w piątek, 20 sierpnia, tym razem spokojnie.
- W naszej szkole było 21 uczniów uprawnionych do tego, by przystąpić do egzaminu. W piątek stawiło się 19 osób – mówi Janina Piotrowiak, p. o. dyrektora ZSE-T w Lesznie. – Na egzamin przyjechał do nas obserwator z OKE w Poznaniu. Wyniki uczniowie otrzymają do końca sierpnia, w takim samym terminie, jak to przewidziano dla zdających pozostałe egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe.
Co dalej z dyrektorem ZSE-T Mirosławem Matuszewskim, który jako przewodniczący szkolnej komisji egzaminacyjnej jest odpowiedzialny za całą sytuację?
- Do 31 sierpnia jest zawieszony w obowiązkach dyrektora – informuje wiceprezydent Leszna Zdzisław Adamczak.
Wszystko wskazuje jednak na to, że na początku września straci stanowisko. Leszczyński samorząd będzie musiał przeprowadzić konkurs na dyrektora placówki. Mirosław Matuszewski natomiast będzie najprawdopodobniej nadal pracował w ZSE-T, ale już nie jako dyrektor, lecz nauczyciel historii.
Postępowanie w sprawie feralnego egzaminu prowadzi też Prokuratura Rejonowa w Lesznie.
- Kończymy przesłuchania świadków. Czekamy też na informacje z Ministerstwa Edukacji Narodowej, m. in. na temat tego, jakie były koszty przeprowadzenia powtórnego egzaminu oraz ilu uczniów do niego przystąpiło. Decyzję, co dalej, podejmiemy na początku września – mówi prokurator rejonowy w Lesznie Jerzy Maćkowiak. (ama / fot. Archiwum)
ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO
Dodaj artykuł do: