
Wszystko zależy od kontekstu, miejsca i ludzi: hasło reklamowe Kompanii Piwowarskiej - "Spragniony wrażeń? Zimny Lech", wywieszone na olbrzymim banerze kilometr od Wawelu, oburzyło eurodeputowanych PiS i sporą rzeszę "prawdziwych" Polaków.
Ta sama reklama w okolicy stadionu miejskiego w Poznaniu powinna drażnić kibiców klubu piłkarskiego Lech. Ale żadnych protestów z tego powodu nie było. Czy to Poznaniacy są tacy mało kumaci, czy może Krakusy zbyt przewrażliwieni na punkcie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
W zamieszaniu ze sloganem reklamowym KP najciekawsze jest to, że hasło reklamowe zostało wymyślone przed 10 kwietnia br., a baner w Krakowie wisiał od kilku miesięcy. Dopiero jak temat ten wzięła na tapetę "Rzeczpospolita" i zaprotestowali europosłowie Marek Migalski i Ryszard Czarnecki, wzywając na Facebooku do bojkotu "chamskiego" piwa Lech, krytyka odniosła skutek. Spółka piwowarska przeprosiła wszystkich tych, którzy ewentualnie poczuli się urażeni widokiem "Zimnego Lecha" zaraz po wyjściu z krypty wawelskiej, gdzie pochowano prezydenta Kaczyńskiego z małżonką. Jednocześnie KP oświadczyła, że od sierpnia reklamy na hotelu Forum w Krakowie już nie będzie, bo skończył im się okres dzierżawy powierzchni reklamowej. Ważne, że efekt marketingowy został osiągnięty...
Ciekawe, czy obrońcy dobrego imienia śp. prezydenta RP pójdą za ciosem i wystąpią teraz do władz miejskich Krakowa, by np. przemianować nazwę ulicy Smoleńsk (znajduje się też niedaleko Wawelu) na np. Ofiar Smoleńska czy nawet Poległych w Smoleńsku. Byłoby to zgodne z tym, co głosi m.in. Jarosław Kaczyński, nazywając osoby, które zginęły w katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem, "poległymi". "Prawdziwi" Polacy powinni też zainteresować się bliżej menu w zlokalizowanej tuż obok wzgórza wawelskiego knajpy "Pod Wawelem". Co prawda w spisie napojów tam serwowanych nie uświadczysz piwa Lech (czyżby zadziałał już bojkot?), natomiast wielkim nietaktem jest pozycja wśród dań głównych: "pół kaczki pieczonej z jabłkami, buraczkami i knedlami" w cenie 29,90 zł. To dopiero jest skandal!
Brnąc w podobnego typu paranoję powinno się również zmusić właścicieli zajazdu "Pod Kaczorem" w Piotrowie niedaleko Kościana do: po pierwsze - zmiany nazwy lokalu, pod drugie - wyrzucenia z menu wszelkich dań z mięsa kaczego, a po trzecie - zaprzestania przyrządzania czerniny z kluseczkami (palce lizać!), na bazie krwi z kaczki. Bo wszystko to "prawdziwym" Polakom jednoznacznie źle się może kojarzyć. Podpowiadam też panom Migalskiemu i Czarneckiemu, by oprotestowali na swoich blogach nazwę klubu piłkarskiego Lech, bo też może przywoływać złe konotacje. Zwłaszcza gdy np. wygra niespodziewanie mecz ligowy z Wisłą Kraków, a następnego dnia Przegląd Sportowy da tytuł na całą stronę: "Zmartwychwstanie Lecha pod Wawelem".
Osobiście zakazałbym też prasie używania niektórych nazwisk, przynajmniej w tytułach artykułów. Oto czytam w poniedziałkowym Dzienniku Gazeta Prawna taki nagłówek: "Lewandowski szczęśliwy, Majewski niezadowolony". Ja wiem, że był to tekst relacjonujący udane występy naszych lekkoatletów na mistrzostwach Europy w Barcelonie, ale mojego szefa mógł zaboleć. Wnoszę więc, aby bojkotować wszelkie tytuły prasowe, które wycierają sobie gębę naszymi nazwiskami. W końcu nazwisko ma się jedno, choć czasami brzmi podobnie, jak innych ważnych tego i tamtego świata.
ROBERT LEWANDOWSKI
Dodaj artykuł do: