Czytelniczka: Ciągle myślę o mężu. Od czterech lat każdego dnia modlę się, żeby do mnie wrócił. Przecież z jaki jakiegoś powodu był ze mną, a skoro odszedł, to może wrócić. Widzę go często – zabiera nasze dzieci do siebie na weekendy. Był czas, gdy poznałam kogoś innego, ale po dwóch miesiącach ten związek się rozpadł, bo ciągle kocham męża.
Minęły cztery lata, chyba już czas przestać się modlić o powrót męża i
pogodzić się z tym, że go Pani straciła. To trudne i prawdopodobnie
taka myśl uruchomi u Pani stany depresyjne. Prawdę mówiąc, wieloletnie
utrzymywanie się nadziei na jego powrót, mimo że rzeczywistość pokazuje,
iż jest to nadzieja płonna, w istocie rzeczy ma Panią ochronić przed
żałobą i smutkiem. Gdy tracimy ważną osobę, stany depresyjne są
naturalną reakcją.
Pani stosuje iluzje, aby osłodzić sobie brak męża („skoro odszedł, to
wróci”). Niestety nie jest tak, że gdy ktoś odszedł, to z równą
łatwością wraca. To trochę tak, jak z rozlanym mlekiem.
Zwykle jest tak, że dopiero gdy człowiek przejdzie cykl „utrata –
rozpacz – pogodzenie się” może przekierować energię życiową na nowe cele
i zaangażować się w nowe, ważne związki z innymi ludźmi. Gdy takie
związki próbuje się stworzyć wcześniej, często się one rozpadają.
Prawnik podpowiada
Czy istnieje możliwość, by dla celów dowodowych
utrwalić stan rzeczy jeszcze przed wytoczeniem powództwa?
Tak. Służy temu instytucja zabezpieczenia dowodów przewidziana w
procedurze cywilnej. Na wniosek zainteresowanego przed wszczęciem
postępowania można zabezpieczyć dowód, gdy zachodzi obawa, że jego
przeprowadzenie stanie się niewykonalne lub zbyt utrudnione, albo gdy z
innych przyczyn zachodzi potrzeba stwierdzenia istniejącego stanu
rzeczy. W wypadkach nie cierpiących zwłoki lub gdy postępowanie nie
zostało jeszcze wszczęte, taki wniosek składa się w sądzie rejonowym, w
którego okręgu dowód ma być przeprowadzony (np. właściwym ze względu na
miejsce położenia nieruchomości).
Podstawa prawna: art. 310 i nast. Kodeksu Postępowania Cywilnego.
Dodaj artykuł do: