Reportaż Drukuj Email
Fotel za serce
12.03.2010.
ImageTo moje dwa ukochane miasta – wyznał leszczynianin Franciszek Halec, gdy go spytano, czy woli Leszno czy Piłę. Niedawno na jeden dzień został prezydentem miasta nad Gwdą. Była to nagroda za przekazanie na rzecz WOŚP w licytacji 2145 zł.
W 1946 r. rodzice Franciszka Halca po półtoramiesięcznej przymusowej podróży z kresowego Derewna pod Nowogródkiem na ziemie odzyskane postanowili wysiąść z ostatniego transportu z repatriantami na stacji w Pile. Nikt nie przypuszczał wtedy, że ich syn po ponad 60 latach zostanie prezydentem tego miasta. Co prawda tylko na kilka godzin, ale za to w blasku fleszy i z dużą pompą.
 
Wszystko za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Halec, dyrektor leszczyńskiego oddziału Wielkopolskiego Zarządu  Melioracji i Urządzeń Wodnych, wylicytował jednodniowe urzędowanie na  najważniejszym urzędzie w Pile. Nie odstąpił miejsca senatorowi Piotrowi Głowskiemu, który próbował ten przywilej odkupić za 3 tys. zł, mamiąc leszczyniaka wizją wiceprezydentury.
 
Z Piłą w sercu
 
– Działania społeczne mam we krwi – tłumaczył na konferencji prasowej w pilskim magistracie Franciszek Halec. – Mój ojciec, przedwojenny żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza z Baranowicz, był w latach 60. radnym Piły. Pamiętam, że na drzwiach do domu – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – wisiała tabliczka ,,radny Piły’’. Czuję się pilaninem, bo z tego miasta nie uciekłem, tylko po studiach inżynieryjnych znalazłem w 1967 r. pracę w Kołobrzegu. Jednak po wizycie narzeczonej, a obecnie żony, wróciłem do Wielkopolski – Nowego Tomyśla, a potem do Leszna.
 
Halec kontaktów z Piłą nigdy jednak nie zerwał. Za życia rodziców często ich odwiedzał, teraz przyjeżdża na ich groby, zatrzymując się w rodzinnym domu, gdzie mieszka nadal jego brat.
 
– Lata dziecięce i młodzieńcze są najpiękniejsze w życiu – wyznał z łezką w oku. – I ja z wielkim sentymentem wspominam 21 lat, które tu spędziłem. W dzieciństwie dominowały oczywiście męskie zabawy, jako że Piła była wówczas miastem wojska, w którym w trzech jednostkach służyło nawet 20 tys. żołnierzy. Dziś wojska już tu nie ma, a w miejscu gdzie biegałem oglądać czołgi i szukać łusek, budują piękny aquapark.
 
Przejęcie władzy w Pile wyznaczono na dzień 4 marca, który jest ,,świętem miasta’’. O ósmej rano prezydent Piły Zbigniew Kosmatka powitał swego rówieśnika Franciszka Halca i jego żonę Małgorzatę w swym niedawno odrestaurowanym (podobnie jak cały magistrat) reprezentacyjnym gabinecie. Na konferencji prasowej Kosmatka oświadczył, że przekazuje Halcowi tylko przywileje ,,których starczy na jeden dzień’’. Obowiązki ,,wypełniające pozostałe dni roku’’, pozostawił dla siebie.
 
Urlop dla wiceprezydenta
 
– Urząd trafił w dobre ręce – pan Franciszek to nie tylko wieloletni mieszkaniec Piły, ale też osoba działająca społecznie, w tym na rzecz dzieci. Choć chodziliśmy do tego samego liceum w Pile i skończyłem je rok po nim, nie pamiętam go ze szkoły, bo znałem wówczas tylko swych rówieśników. Pamiętam za to jego ojca, radnego Piły – tłumaczył Zbigniew Kosmatka.
 
Halec nie zamierzał być w Pile malowanym prezydentem. Zanim ruszył na objazd miasta podpisał urlop wypoczynkowy dla wiceprezydenta Pawła Dahlke (objął swą funkcję gdy miał zaledwie 25 lat). Wydał też zarządzanie, by raz na kwartał w przedszkolach i szkołach nie było zajęć merytorycznych, tylko pogadanki na ciekawe tematy. Potem Halcowie zwiedzili przyszłą dumę Piły, czyli budowę wartego 27 mln zł aquaparku (basen, sauna, lodowisko, korty tenisowe, salki do squasha). Tam jednodniowy prezydent pogratulował kierownikowi budowy Pawłowi Gierszewskiemu imponującej inwestycji, a panie bezskutecznie zachęcał do kąpieli w basenie.
 
Zjeżdżalnia ma tylko 70 metrów? To zapraszamy do nas, mamy znacznie dłuższą. Albo przejedźcie dwa razy ten dystans i poczujecie się jak w Lesznie – mówiła do pilan Małgorzata Halec.
 
Tymczasowy prezydent trafił też do pilskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji. Powody wizytacji były dwa. Pierwszy to wprowadzenie elektronicznych kart miejskich, które zastępują bilety miesięczne oraz umożliwiają darmowe przejazdy dla osób starszych (ludzie dużą jeżdżą, bo Piła jest trzy razy rozleglejsza od Leszna) oraz montaż biletomatów w autobusach (nie trzeba ich już kupować u kierowcy lub w kioskach).
 
Drugi „powód” był o wiele ładniejszy – spotkanie pilan z nowym prezydentem zorganizowano w zakupionym za unijne pieniądze solarisie, który z werwą prowadziła Katarzyna Kozak, wicemistrzyni Polski kierowców autobusów.
 
Kulminacyjnym punktem rządów Halca w Pile była uroczysta sesja rady miejskiej. W domu kultury otrzymał z rąk Zbigniewa Kosmatki pamiątkowy dyplom, a przewodniczący rady miejskiej Paweł Jarczak wręczył kwiaty pani prezydentowej.
 
Kilkanaście lat temu zostałem posiadaczem Orderu Uśmiechu, a ten tytuł bardzo zobowiązuje – ogłosił Franciszek Halec podczas uroczystej sesji rady miasta Piły. – Jego wręczenie było najpiękniejszym dniem w moim życiu. Z wielką radością przystąpiłem więc do licytowania urzędu prezydenta Piły. Nigdy jednak nie chciałem być realnym prezydentem, bo to ciężka i odpowiedzialna praca, a wy macie dobrego włodarza. (ram/fot. R. Makowski)
Dodaj artykuł do:



Komentarze (1)
RSS komentarzy
1.
,
13-03-2010 15:52
Paulina - Gość
Co za durny tytuł. Fotel za pieniądze byłby właściwszy. Serce nie ma tu nic do rzeczy.

Napisz komentarz

Komentarze naruszające netykietę i regulamin portalu będą usuwane. Przeczytaj nasz regulamin

Imię:
Tytuł:
Komentarz:



Kod antyspamowy:*CAPTCHA Image
[ Inny obrazek ]

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Aktualności

Sonda

Przez mrozy mam:
Advertisement

KUP E-WYDANIE NASZEGO TYGODNIKA!

Image

DODATEK ROLNICTWO

Image

Copyright © 2005 - 2011 Panorama Leszczyńska        Opracowanie strony: NewsNet        Grafika: webSylium                                 Serwer: Logo EasyWWW