
Od kilku dni na większości dróg krajowych i lokalnych pojawiły się wyrwy. To prawdziwa zmora dla kierowców. A drogowcy? Ograniczają prędkość, zamiast naprawiać nawierzchnię.
Na redakcyjny numer telefonu "Daj cynk" otrzymujemy skargi od kierowców z całego regionu. Od kilku dni na większości dróg zmorą są dziury. Pojawiły się jak zwykle po śniegu i mrozie.Nie mamy jednak co liczyć, że szybko znikną.
Drogowcy nie planują szybkich remontów. Zamiast tego ustawiają znaki ostrzegające o nierównej nawierzchni i ograniczające prędkość. Tak jest chociażby na krajowej "piątce" z Rydzyny do Leszna - obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 40 km/h.
- Pogoda nie sprzyja remontowi. Aby był efektywny, przynajmniej przez dobę musi panować temperatura plus dziesięciu stopni - tłumaczy Rajmund Jakuszkowiak, kierownik rejonu w Lesznie GDDKiA w Poznaniu. - Aby zapobiec ewentualnym skargom i roszczeniom kierowców, ograniczyliśmy prędkość na odcinku, gdzie nawierzchnia jest zniszczona.
Remonty dróg ruszą więc dopiero wiosną. Do tego czasu pozostaje radzić kierowcom, by jeździli z prędkością dostosowaną do sytuacji na drodze.
(maks)
Dodaj artykuł do: