
Nie ma znaczenia, czy to doskonałej klasy wóz czy tanie autko „z odzysku”. Bez sprawnego akumulatora i tak nie pojedzie...
- Teoretycznie żywotność akumulatora przewidziana jest na pięć lat, ale tak naprawdę wiele zależy od samego kierowcy. Od tego w jaki sposób i jak często korzysta z pojazdu. Liczba rozruchów ma tu zasadnicze znaczenie – mówi Bartłomiej Nowak z Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego Krzysztofa Maluśkiego z Kościana.
Zanim zaczniemy doładowywać akumulator warto go najpierw oczyścić ciepłą wodą i sprawdzić poziom elektrolitów. Odpowiedni pokrywa górną warstwę płyt. Jeśli jest go za mało należy uzupełnić ubytek i dopiero potem naładować. Akumulator można uznać za naładowany, gdy przez 3 godziny gęstość elektrolitu pozostanie bez zmian.
Ważne jest nie rozładowywanie akumulatora do końca. Warto co jakiś czas, nie czekając „na strajk” upewniać się czy elektrolit zakrywa płyty. Warto też sprawdzać napięcie ładowania. W sklepach motoryzacyjnych można kupić miernik sprawdzający stan baterii i napięcia ładowania.
- Jeśli klemy rdzewieją, warto posmarować je wazeliną techniczną – podpowiada Bartłomiej Nowak.
Nie ma lepszych i gorszych akumulatorów, choć – jak podpowiadają fachowcy – zawsze lepiej nabyć go w autoryzowanym sklepie czy serwisie. Akumulatory sprzedawane w marketach teoretycznie nie są gorsze, ale częściej narażone są na uszkodzenie. Obitych, zachlapanych czy zakurzonych najlepiej w ogóle nie dotykać. W sklepie motoryzacyjnym dostaniemy towar najwyższej jakości, a do tego sprzedawca od razu doradzi, jak najlepiej obchodzić się z akumulatorem. A ten wymaga specjalnego traktowana choćby w przypadku rzadkiego użytkowania samochodu.
Im dłużej wóz nie jest uruchamiany, a akumulator doładowywany, tym większe ryzyko zasiarczenia. W przypadku kiedy akumulatora w żaden sposób nie da się „reanimować”, nawet przy użyciu prostownika, trzeba go wymienić na nowy.
W trosce o środowisko starego nie wolno wyrzucać do kontenera na śmieci. Szkodliwy jest bowiem nie tylko elektrolit występujący najczęściej w postaci rozcieńczonego kwasu siarkowego, ale także ołów. Kwas siarkowy w kontakcie ze skórą może prowadzić do poparzeń, a wdychanie jego oparów prowadzi do obrzęku płuc. Natomiast ołów, po dostaniu się do organizmu człowieka, uszkadza m.in. nerki. Dlatego najlepiej stary akumulator oddać w sklepie podczas zakupu nowego sprzętu, a o jego recykling zadba sprzedawca. Akumulator można też odnieść do specjalistycznego punktu skupu. (kab)
Fot.S.Skrobała
Dodaj artykuł do: